wtorek, 30 września 2014

NOWOŚCI CATRICE JESIEŃ - ZIMA 2014 - Test na żywo - VIDEO




Recenzja nowości z kolekcji jesień-zima marki CATRICE. W filmie pokazałam:

- Podkład 3IN1 Colour Care Correct odcień Lighter 010
- Włókna wydłużające rzęsy Lash Boost Lash Extension
- Tusz do rzęs Lash Extension Volume Mascara

- Cienie z serii Velvet Matt Eyeshadow:
040 Al Burgundy
060 Moss Wanted Colour
050 Welcome To Greysland!

- Cienie z serii Absolute Eye Colour:
780 My name is P’Earl 
810 Petrolling Stones

Poprzedni wpis z recenzją produktów Catrice:

wtorek, 23 września 2014

NOWOŚCI KOBO, TEST NA ŻYWO, MAKIJAŻ DLA NIEBIESKOOKIEJ - VIDEO TUTORIAL


Hej!
Na moim kanale właśnie pojawił się nowy filmik zawierający nieco gadaniny o moich nowych produktach marki Kobo jak również test na żywo oraz makijaż z ich wykorzystaniem. Jeśli jesteście ciekawe, na które kosmetyki ja się zdecydowałam - zapraszam do oglądania :-)


W tutorialu pokazałam:

Cienie (wkłady):
104 PALE PEACH
105 INDIA ROSE
107 ROSY CORAL
109 ENGLISH ROSE
111 BUBBLEGUM PINK 
112 VIOLET
117 CAFFE LATTE

Cień FASHION EYE SHADOW - odcień 205 Golden Rose

Cienie / róże spiekane:
312 SNOWY WHITE
318 PINK
321 ROSY

Konturówki do ust:
101 FUCHSIA
103 MOCCA
105 CORAL CHIC

Fixer do makijażu KOBO


niedziela, 21 września 2014

Kolorowy makijaż na koniec lata na bazie Color Tattoo 25 - TUTORIAL


Hej,
ostatnio dużo się u mnie dzieje, więc tymbardziej nie mam czasu na nowe video, więc pokażę Wam chociaż jeden z ostatnich makijaży jaki na sobie zrobiłam w zdjęciach :-)

Makijaż ten wykonałam przede wszystkim na bazie cienia w kremie Color Tattoo nr 25 Colorlasting Navy od Maybelline dzięki czemu mój makijaż był wyjątkowo mocno napigmentowany oraz niesamowicie trwały. Całość zwieńczyłąm pojedynczymi kępkami rzęs oraz pigmentem Kobo. Na usta położyłam jedynie delikatny błyszczyk, ponieważ co za dużo, to już niezdrowo... :)


Krok 1:
Cień w kremie nakładamy na ulubioną bazę lub korektor. Rozcieramy przy tym oraz odrazu nadajemy zamierzony kształt. Linię wodną oraz wewn. kącik pokrywamy kredką o zbliżonym odcieniu.


Krok 2:
Całą górnę powiekę przyklepujemy liliowym pigmentem, najlepiej o złotym wykończeniu (ja użyłam pigmentu INGLOT nr 22). Wewn. kącik oka rozświetlamy jasnym pigmentem o chłodnym wykończeniu (KOBO pure pigment 501). Dolną linię rzęs przykrywamy cieniem o zbliżonym odcieniu do Color Tattoo (Sleek Lagoon "Underworld").


Krok 3:
Wykonujemy kreskę na górnej powiece czarną konturówką oraz pokrywamy ją czarnym cieniem o perłowym wykończeniu (Sleek Lagoon "Black Pearl"). Złotym pigmentem (Golden Rose 110) podkreślamy kreskę w zewn. kąciku.



Krok 4:
Dolne i górne rzęsy tuszujemy, doklejamy pojedyncze kępki. Poprawiamy kolor na lini wodnej i malujemy brwi (ja użyłam cienie do brwi INGLOT, farbki z Make Up Forever nr 25 oraz korektora do brwi Eveline).



Voila! I co myślicie? :) Podoba Wam się taki makijaż? Myślę, że fajnie wyglądałby zwłaszcza do brązowej lub piwnej tęczówki.





Tak oto makijaż ten wygląda w promieniach słońca :)


Dziewczyny, zawsze powtarzam jak bardzo ważne jest podkreślanie brwi, tutaj oto macie dowód jak to wygląda, gdy macie mocny, dopracowany makijaż, a Wasze brwi zostawione są same sobie... brwi to ramy całej twarzy, potrafią zmniejszyć nos i powiększyć oczy, "regulują" proporcje całej twarzy... pamiętajcie o tym :)



Która wersja bardziej Wam się podoba? Na moim instagramie zamieściłam krótkie video, na którym zobaczyć możecie jak "zachowuje się" ten makijaż w świetle dziennym. :)

Zapraszam na

sobota, 20 września 2014

Makijaż paletą Garden of Eden - VIDEO TUTORIAL


Hej,
ponad dwa tygodnie wrzuciłam na swój kanał kolejny video tutorial i na śmierć zapomniałam Wam o tym tutaj wspomnieć, a wiem, że są tu osoby, które nie są na bieżąco z moim fanpage'm i czytają o nowościach jedynie właśnie na blogu :) Zatem zapraszam Was do obejrzenia kolejnego filmiku, który tym razem będzie mniej ogólny, ponieważ do jego wykonania posłużyłam się głównie paletką firmy Sleek - Garden of Eden. Paletki tej firmy lubię wyjątkowo mocno ze względu na ich niską cenę w stosunku do dobrej pigmentacji i fajnych zestawień kolorystycznych. We wrześniu ambitnie planowałam wrzucać filmiki regularnie, jednak nie mogę ostatnio narzekać na brak sesji, także jak tylko będę miała z nich wszystkich zdjęcia to się nimi z Wami pochwalę :-) W przyszłym tygodniu mam chyba tylko dwie, więc wygląda na to, że będę miała trzy dni wolnego, więc coś dla Was zmontuję. Oto filmik, oczywiście dajcie mi znać co o nim sądzicie i jeśli macie jakieś pytania to oczywiście pytajcie, a odpowiem najszybciej jak tylko będę mogła :-)





piątek, 29 sierpnia 2014

Mój pierwszy VIDEO TUTORIAL




Witajcie,
jeśli śledzicie mój Fanpage to już go widziałyście - jeśli nie to zapraszam do zapoznania się z moją propozycją uniwersalnego makijażu dziennego i wieczorowego.

Już rok temu nagrałam swój pierwszy tutorial, jednak na sam koniec padła mi bateria w aparacie i niestety cały filmik szlak trafił i poirytowana dałam sobie spokój. Na początku tych wakacji postawiłam przed sobą cel nagrania swojego pierwszego tutorialu w ciągu tych trzech miesięcy. Już prawie wrzesień więc czas najwyższy wywiązać się z postawionej sobie obietnicy. I tak oto powstał ten filmik :-) Mam narazie wiele problemów i wszystko zajmuje mi strasznie dużo czasu jednak pierwsze koty za płoty i liczę, że będzie już tylko łatwiej. Muszę jeszcze popracować nad doborem odpowiedniego oświetlnia, zainwestować w jakiś porządny program do montażu oraz mikrofon, ponieważ na tą chwilę kiepsko mnie i słychać i widać :-) Po zrzucenia filmików na komputer zauważyłam też, że nie zmieniłam ustawień w aparacie i obraz nie został wysotrzony. To tyle jeśli chodzi o stronę techniczną. Kosmetyki, których użyłam to:



Twarz:
- Podkład CATRICE All Matt Plus Light Beige
- Kamuflaż CATRICE Camouflage Cream Ivory
- Puder Transparentny KRYOLAN TL9
- Róż PAESE Blush with Organ Oil 42
- Mgła Pudrowa Brązująca PAESE Złoty Beż
- Rozświetlacz sypki INGLOT 02

Oczy i brwi:
- Cienie INGLOT: 142, 355, 562, 563, 569
- Czarny matowy cień z paletki Sleek Au Naturel
- Czarna Konturówka INGLOT
- Tusz do rzęs Bourjois Beauty Full Volume

Usta:
- Pomadka INGLOT 44.

Zapraszam do oglądania!
Mój FANPAGE:

piątek, 8 sierpnia 2014

Makijaż paletką Naked 2 Urban Decay dla zielonookich



Witajcie,
dziś mam dla Was przykładowy makijaż, który możecie wykonać paletką Naked 2 Urban Decay, której jestem szczęśliwą posiadaczką od ponad miesiąca. Paletka to w większości cienie połyskujące i tylko 3 matowe, dlatego wykończenie takie świetnie sprawdzi się na wyjście np na wesele. Napisałam, że jest to makijaż dla zielonookich, ponieważ zawsze bardzo podobały mi się szare cienie do zielonej tęczówki, jednak tak naprawdę kolory te są tak uniwersalne, że pasować będą większości z Was.


Ja do wykonania tego makijażu użyłam 6 kolorów:
1 - Foxy
2 - BootyCall
3 - Tease
4 - Pistol
5 - Verve
6 - Blackout

Krok 1:
Na twarz nakładamy podkład, korektor, całość matujemy pudrem.


Krok 2:
Na wenętrzny kącik nakładamy jasny beżowy cień, na załamanie i dolną powiekę matowy brąz. Całość rozcieramy i modelujemy.


Krok 3: 
Czarny cień nakładamy w zewnętrznym kąciku i w załamaniu oraz odrobinkę na dolną powiekę, cieniujemy.


Krok 4:
Mokrym pędzelkiem rysujemy kreski używając do tego czarnego matu.


Krok 5:
Górną powiekę ruchomą pokrywamy iskrzącym cieniem Pistol, natomiast dolną nieco cieplejszym - Verve. Wewnętrzny kącik rozświetlamy przy pomocy BootyCall. Łuki brwiowe podkreślamy matowy beżem (Foxy).


Krok 6:
Tuszujemy rzęsy, podkreślamy brwi ulubionym produktem.


Gotowe! Lubicie takie makijaże? Większość z Was pewnie tak jak i ja woli matowe, jednak moim zdaniem tego typu makijaże świetnie sprawdzają się na imprezach i goszczenie na weselach :-) Całą twarz wystarczy dopełnić bronzerem, rozświetlaczem i ulubioną pomadką - przy tak jednobarwnych powiekach bez problemu możecie zaszaleć z intensywnym kolorem na ustach, lub wręcz przeciwnie postawić na delikatność, ja wybrałam mój ulubiony - delikatny róż :-)



Zapraszam na FANPAGE!


wtorek, 29 lipca 2014

Kosmetyki MARION - wakacyjna recenzja zbiorcza


Witajcie,
ostatnie dni nie sprzyjają mi w pisaniu, sprzyjają za to czytaniu, pochłaniam jedną książkę za drugą i moje myśli cały czas zajęte są losami bohaterek książek Emily Giffin. Dwa tygodnie temu dostałam paczuszkę od firmy Marion i od tego czasu intensywnie testuję ich kosmetyki. Jak wszystkie wiemy jest to dość popularna firma i pewnie każda z Was nie raz natknęła się na ich produkty w drogeriach. Trzeba przyznać, że kosmetyki Marion są zarówno ogólnodostępne, jak i dość tanie.


Produkt, który odrazu podbił moje serce to "Jedwab w Sprayu" z serii Hydro Silk, mający za zadanie nadać naszym włosom ultra nawilżenie i jedwabisty połysk bez spłukiwania. Teraz, kiedy moje włosy są dość mocno wypłowiałe i rozjaśnione od słońca, połysk, które nadaje produkt sprawdza się po prostu idealnie. To co podoba mi się w tym produkcie bardziej od tradycyjnych kosmetyków do włosów na bazie jedwabiu to to, że absolutnie nie obciąża włosów, podczas gdy z jedwabiem w płynie bardzo łatwo przesadzić, czego nie da się tak po prostu wyczesać, bo efekt jest jeszcze gorszy i jedyny ratunek to ponowne mycie włosów.
Cena: 7,50zł / 130ml.
Czy kupię ponownie? Tak!


Kolejny produkt to Bibułki matujące MAT EXPRESS mająca za zadanie usunąć z naszej twarze niechciany połysk nie niszcząc przy tym naszego makijażu. Bibułki matujące to coś czego używam często i mam porównanie z innymi droższymi firmami, jednak produkt Marion w niczym nie odbiega od ich jakości, a cena to jedynie 12zł za 100szt! Taniej nigdzie nie widziałam. Dodatkowym plusem, czego nie zauważyłam w żadnych innych bibułkach jest malutkich klejący plasterek ułatwiający wyciąganie pojedynczych sztuk z pudełka, fajne rozwiązanie :-) Polecam!
Czy kupię ponownie? Tak.



Kolejny produkt, który znalazł się na drugim miejscu zaraz po Jedwabiu w sprayu to Hydrożelowe Płatki pod oczy z Kolagenem, Kwasem Hialuronowym i Ekstraktem z ogórka. Ten produkt ma za zadanie wygładzić, nawilżyć i rozjaśnić skórę wokół oczu. Do tej pory nie natrafiłam na żadną maseczkę dedykowaną pod oczy, która tak ładnie spłycałaby zmarszczki mimiczne pod i wokół oczu. Dodatkowo ich rozmiar jest spory na tyle by zakryć nie tylko cienie pod oczami ale zarówno nakryć niewielki obszar na skroniach na których najczęściej pojawiają się pajączki. Polecam ten produkt nie tylko kobietom o cerze dojrzałej, lecz również młodszym dziewczynom w celu profilaktyki, zwłaszcza jeśli tak jak ja lubicie codziennie nosić na sobie makijaż. Płatki zupełnie przywierają i dopasowują się do rzeźby twarzy, powodują delikatnie chłodzenie i orzeźwienie, niczym po kompresie z świeżych ogórków.
Cena: 3,50zł / szt.
Czy kupię ponownie? Już to zrobiłam ;-)



Chusteczka samoopolająca z ekstraktem z orzecha włoskiego to coś na co sama nigdy bym się nie zdecydowała. Tymbardziej teraz, kiedy jak na siebie jestem dość opalona, aczkolwiek mój problem polega na tym, że przy mojej karnacji bardzo ciężko mi się opalić, a jeśli już do tego dojdzie to baardzo szybko ta opalenizna schodzi. Spodziewałam się, że chusteczka będzie nasączona brązowym, ociekającym płynem, lecz ku mojemu zaskoczenie chusteczka przypomina taką zwyczajną, nawilżającą. wydawało mi się, że efekt nie jest jakiś zatrważający, jednak osoby, które mnie później widziały uświadomiły mi, że moja buzia i szyja są dość mocno opalone, a wszyscy wiedzą, że jestem fanką kremów z filtrem do twarzy ;-) I co również mnie zdziwiło - faktycznie NIE POZOSTAWIA SMUG. Oczywiście jeśli nie pokryjemy jakiegoś skrawka twarzy płynem, ciężko, żeby miejsce to zostało przyciemnione, nie jest to jednak bardzo widoczna różnica i właściwie chyba tylko ja byłam jej świadoma.
Cena: 1,70zł /szt.!!!
Czy kupię ponownie? Narazie nie potrzebuję, ale chyba warto mieć kilka sztuk w domowej kosmetyczce na awaryjne wyjście... ;-)


Ostatni z kosmetyków, który dostałam to saszetka Kuracji Proteinowej Repair Complex do włosów zniszczonych i przesuszonych. Cóż, moje włosy przesuszone to raczej nie są, ale może faktycznie przydałoby się wybrać już na podcięcie końcówek. Do produktu dostajemy w zestawie czepek, co jest dużym plusem, jesli jeszcze nie macie takiego w domu. KAŻDA kuracja zadziała lepiej, jeśli maseczkę zostawimy na włosach pod czepkiem i ręcznikiem. Poza tym bardzo podoba mi się, że przy takim zamknięciu naprawdę jesteśmy w stanie rozłożyć maseczkę na kilka kuracji, a nie tak jak to często jest na innych saszetkach, gdzie producent zapewnia, że opakowanie starczy na kilka zabiegów, przy czym nie ma jak go zamknąć i cały czaś ma kontakt z powietrzem ;-) W tym przypadku produktu powinno wystarczyć nam na 2/3 aplikacje - hmm, jeśli mamy króciutkie włosy to pewnie tak, przy mojej długości wystarczyło na ok. półtorej.
Pomimo to włosy były widocznie nawilżone i łatwiejsze do rozczesania. Miałam również wrażenie, że są jakby delikatnie jaśniejsze niż zwykle...
Cena: 3zł/20ml.
Czy kupię ponownie? Być może kiedyś sprawdzę innę kuracje z tej serii...

A jak to wygląda u Was? Znacie, używacie produktów marki Marion? Ja zawsze lubiłam ich produkty, a dzięki tej paczuszce jedynie utwierdziłam się w swojej opinii na ich temat i mam zamiar kontynuować testowanie kosmetyków, których zwykłam nie kupowałam, po tych wszystkich pozytywnych niespodziankach :-)