piątek, 18 lipca 2014

Odżywki do włosów na lato: JOHN FRIEDA kontra MARC ANTHONY


Hej,
jeśli tak jak ja lubicie szwędać się bez konkretnego celu po drogeriach i oglądać kosmetyki na pewno trafiłyście kiedyś w Rossmannie na wysokie, smukłe odżywki do włosów marki John Frieda lub Marc Anthony. Nie wiedząc czemu nigdy nie sięgałam po marki kompletnie mi nieznane i raczej trzymałam się tego co bardzo popularne, jednak na to lato postanowiłam spróbować czegoś nowego. Jak wszystkie wiemy włosy w lato potrafią się wybitnie szybko przetłuszczać i na zmianę być suche i napuszone od wysokich temperatur. To na czym mi zależało to nawilżenie i rozjaśnienie naturalnego balejażu, którego "nabawiłam" się na wakacjach.


Pierwsza odżywka, którą kupiłam jest z serii MACADAMIA OIL od Marc Anthony i jest to odżywka silnie regenerująca. To co przyciągnęło moją uwagę to wielki napis Sulfate Free na opakowaniu i odrazu pomyślałam sobie, że jeśli dodatkowo będzie tak ładnie nawilżała i zapobiegała puszeniu jak to zapewnia na opakowaniu producent, będę skłonna inwestować w kosmetyki tej firmy, ponieważ w cenie 29,99zł dostajemy aż 250ml produktu. Producent zachwala odżywkę głównie za obecność olejku z orzechów Macadamia oraz za Ekstrakt z bambusa, którego zadaniem jest wzmocnić strukturę włosa.

Składniki:
Water, Cetrimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Cetyl Esters, Stearyl Alcohol, Amodimethicone, Trideceth 12, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Behentrimonium Chloride, Hydrolyzed Keratin, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract, Propylene Glycol, Parfum (Fragrance), Panthenol, Tocopheryl Acetate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Keratin, Glycerin, Sodium PCA, Sodium Lactate, Arginine, Aspartic Acid, PCA, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Proline, Threonine, Isoleucine, Histidine, Phenylalanine, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Disodium EDTA, FD&C Red 4 (CI 14700), FD&C Yellow 5 (CI 19140).

A więc 5 głównych składników to:
- Woda,
- Cetrimonium Chloride - subst. kondycjonująca, ułatwia rozczesywanie, nadaje blask,
- Cetyl Alcohol - ma za zadanie stworzyć film na powierzchni włosa, zmiękcza i wygładza włosy,
- Macadamia Ternifolia Seed Oil - kondycjonuje, nawilża włosy, tworzy warstwę okluzyjną, emolient tłusty,
- Cetyl Esters - wosk syntetyczny, poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku, zmiękcza włosy.


Trzeba przyznać zatem, że całkiem nieźle! Ja z tej odżywki byłam bardzo zadowolona, fakt, że pomimo wszystkich tych olejków oczekiwałam czegoś bardziej spektularnego, jednak na co dzień w zupełności wystarcza, przynajmniej włosy nie są przeciążone, a jest to coś czego spodziewać by się można po odzywce, którą ma niwelować puszenie. Przyjemny zapach, troszke mało wydajna, ale mam już dość długie włosy, a i tak tubka wystarczyła mi na ok 1,5 / 2 miesiące użytkowania.

Czy kupię ponownie?
Tak.


Tą odżywkę kupiłam sobie z myślą o moich włosach po powrocie Chorwacji. Odżywka dedykowana jest blondynkom, a jak wiecie nasze włosy zawsze w lato rozjaśniają się o kilka odcieni i warto byłoby podkreślić ten efekt i utrwalić go na możliwe jak najdłuższy czas. Pomimo, że odżywka na bazie słonecznika i białej herbaty dedykowana jest osobom o dość jasnych włosach, ja śmiało poleciłabym ją również jasnym i nieco ciemniejszym szatynkom, ponieważ działaniem przypomina mi nieco rozjaśniający szampon z Biovaxu, o którym Wam niedawno pisałam tutaj [klik!], a więc - nabłyszczenie, podkreślenie naturalnego blasku, włosy wyglądają dość zdrowo, a odcień się ociepla. Cena 34 / 39zł za 350ml.

Składniki:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Behenamidopropyl Dimethylamine, Cetyl Esters, Stearyl Alcohol, Caprylyl Methicone, Lactic Acid, Parfum, Propylene Glycol, Isopropyl Palmitate, Diazolidinyl Urea, Stearoxypropyl Dimethylamine, C14-28 Isoalkyl Acid, Glycine, Distearyldimonium Chloride, Malic Acid, Helianthus Annuus Seed Oil, C14-28 Alkyl Acid, Iodopropynyl Butylcarbamate, Camellia Sinensis Leaf Extract, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hexyl Cinnamal.

A więc 5 głównych składników to:
- Woda,
- Cetearyl Alcohol - ma za zadanie stworzyć film na powierzchni włosa, zmiękcza i wygładza włosy,
- Dimethicone - emolient suchy, ułatwia rozczesywanie, daje efekt wygładzenia,
- Behenamidopropyl Dimethylamine - emulgator, ułatwia stworzenie emulsji,
- Cetyl Esters - wosk syntetyczny, poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku, zmiękcza włosy.

Cóż, skład pierwszej odżywki podoba mi się dużo bardziej, musimy brać jednak pod uwagę, że ich działanie ma dwa różne cele. Pierwsza ma odżywić i wygładzić, druga przede wszystkim rozjaśnić. Działanie odżywki oceniam bardzo dobrze, ponieważ faktycznie pięknie rozjaśnia, a przede wszystkim rozświetla i nadaje włosom błysk, jednak co za tym idzie trochę gorzej przy niej z rozczesywaniem i rozczesywaniem. Mam wrażenie, że włosy po niej mają bardziej efekt wystylizowania, niż nawilżenie, a więc mocno błyszczą się i kolory stają się bardziej trójwymiarowe.

Czy kupię ponownie?
Być może...

Oczywiście wolałabym mieć na lato obydwie :-) Jednak gdybym miała wybrać jedną z nich zdecydowałabym się na MACADAMIA OIL od Marca Anthony'ego, ponieważ włosy mam wystarczająco dla mnie jasne, a jednak nawilżenie i ułatwione rozczesywanie jest dla mnie priorytetem. Włosy, które są ładnie nawilżone i tak błyszczą się już same z siebie. Sheer Blonde - być może wypróbuję go znów w zimę, kiedy mogę włosy nieco poszarzeją i ściemnieją :-)


środa, 16 lipca 2014

Moja Chorwacja 2014 + relacja





Witajcie,

wczoraj wróciłam z wakacji w Chorwacji i chciałabym możliwie jak najlepiej przedstawić Wam ten kraj, jednak mam tyle myśli i obrazów w głowie, że chyba będzie to niemożliwe, musicie zobaczyć to wszystko na własne oczy. Wakacje były babskim wypadem i wybrałyśmy z mamą wycieczkę typu objazdówka z Rainbow Tours, czyli było bardzo dużo jeżdżenia i zwiedzania, a mniej leżenia na tyłku :-) W sumie mieszkałyśmy w 3 różnych hotelach, dzięki czemu zwiedziłysmy mnóstwo fajnych miejsc i poznałysmy zarówno Chorwację północną, w której przeważa klimat chłodniejszy i góry, oraz południową gdzie jest cieplej i mamy więcej typowo turystycznych atrakcji. Zdjęć mam OGROM, więc pokażę Wam tylko część, choć i tak będzie tego sporo, jednak post ten ma być i dla mnie podsumowaniem wszystkich wspomnień, do których będę sobie mogła wrócić w zimowy wieczór :-)



Jeziora Plitwickie.


Główny deptak w Splicie.







W drodze do pierwszego hotelu na wyspie Korcula. Hotel Posejdon, miasteczka Vela Luka.


Nagradzana za krystalicznie czystą wodę wyspa Proizd.





Dubrovnik - miasto piękne, bardzo czyste, zadbane i z wspaniałą historią, aczkolwiek dość daleko i drogo, turystów tłuumy. Na ryneczku zjadłyśmy niesamowite risotto z owocami morza :-)




Hotel Madena, Donji Seget, nocny widok na hotelową plaże i wybrzeże. Hotel zdecydowanie pamiętał czasy komuny, jednak wszystko było wyremontowane i czyste. Jedzenie całkiem całkiem.



Spacer po Trogirze, zwiedzanie starego miasta, bardzo urocza wyspa...



Popijam przepyszne wino Prosek - tradycyjne wino o słodkim smaku, niemal jak syrop.






Miasteczko Omis i hotel Brzet zdobyło naszą sympatię w największym stopniu, chociaż jedzenie najlepsze moim zdaniem było w Posejdonie, tam również zapewnione mieliśmy napoje do kolacji, co w chorwackich hotelach jest rzadkością. Omis jest jednak najpiękniej położony oraz ma najładniejsze plaże, główna ulica zapełniona jest knajpkami, straganami z pamiątkami, stoiskami z lokalnymi specjałami oraz świezymi owocwami. W Omisu również znajdziemy plaże przygotowaną do kąpieli bez butów wodnych, na której bez obaw możemy przebywać np z małymi dziećmi. Polaków w nim chyba więcej jak tubylców :) 
Jedzenie w Chorwacji jest dość zbliżone do polskiego, w chorwackich supermarketach (Tommy, Konzum) znaleźć możemy w większości to samo co u nas, wyjątkiem są niskie ceny za świeże ryby i owoce morza w restauracjach. Za 60/70zł możemy zjeść pyszny, świeży obiad i prawie wszędzie gratis dostajemy pokrojoną ciabattę z aromatyczną oliwą.









W ostatni dzień na miejscu odwiedziliśmy wodospany przy rzece Krka, miałam okazję się tam również wykąpać, woda cudna, piękne piesze szlaki turystyczne...


W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Słowenii, przeszliśmy szlakiem jaskiń w Postojnej (absolutnie polecam, niesamowite przeżycie, włącznie z podziemną jazdą kolejką!), oraz zwiedziliśmy stolicę kraju - Ljubljane - aż było mi wstyd, że nie wiedziałam, że tak blisko granic Polski mamy tak piękny, zielony kraj o typowo europejskiej stolicy. Nie ma się co dziwić, że tak wielu studentów z naszych uczelni jeździ tam na wymiany, zniżki na jedzenie i zakwaterowanie dla osób studiujących sięgają 80%.

Jeśli przebrnęliście przez wszystkie te zdjęcia i jeszcze się nie znudziliście zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku, który skleciłam po powrocie. Własciwie to wszystkie filmy kręciłam tylko dla własnego użytku i nie planowałam ich publikować, więc mam ogrom filmów, które ciężko pomontować czy są kiepskawej jakości, a są na nich najciekawsze i najzabawniejsze momenty wycieczki, więc może na dniach uda mi się coś z nich sklecić... o ile będzie Was to w ogóle interesować :-) Dajcie znać, jak podoba Wam się "moja" Chorwacja i wycieczka po Dalmacji. Ja jestem zachwycona i pomimo ogromnej intensywności całego wyjazdu czuję się bardzo pozytywnie naładowana i zmotywowana do pracy by móc raz na jakiś czas odwiedzić nowy zakątek świata, uwielbiam podróżować! Niesamowite, ile dzieje się tam gdzieś daleko, kiedy my siedzimy tu na miejscu niczego nie świadomi :-)




poniedziałek, 30 czerwca 2014

Alga morska SPIRULINA - super pokarm


Witajcie,
lada chwila wyjeżdżam na wakacje, jednak przed wyjazdem chciałam jeszcze opisać Wam jeden z produktów, który ostatnio zrobił na mnie i na moim zdrowiu największe wrażenie, a mianowicie - spirulina. Jak mogłyście przeczytać w moim poście o >ziołach< jestem wyjątkową fanką pokarmów, które są zdrowe i naturalne, więc algi morskie tymbardziej znajdują się w kręgu moich zainteresowań.

"Spirulina od najdawniejszych czasów była spożywana przez ludy Azji i Ameryki Południowej jako wyjątkowe źródło cennych składników odżywczych.

Spirulina zaliczana do "super pokarmów” (ang. super foods) zawiera duże ilości nieprzetworzonego, łatwoprzyswajalnego białka dostarczającego wszystkich niezbędnych dla organizmu aminokwasów, chlorofil wiążący tlen, karotenoidy - w tym duże ilości Beta-karotenu, antyoksydanty - m.in. fikocyjaninę, zdrowe kwasy tłuszczowe oraz niezwykle szerokie spektrum minerałów i witamin.

Ze względu na swój skład spirulina została uznana jako jeden z najwartościowszych naturalnych pokarmów, którego regularne spożywanie może mieć znaczący wpływ na poprawę kondycji i funkcjonowania naszego organizmu, m.in. zwiększa odporność organizmu, wspomaga usuwanie toksyn, stymuluje wzrost i poprawia regenerację komórek, wspomaga utrzymanie równowagi kwasowo-zasadowej, usprawnia działanie układu nerwowego oraz wspomaga utrzymanie prawidłowej flory bakteryjnej jelit."

Spirulina, którą mam ja pochodzi ze sklepu This is Bio, możecie nabyć ją na stronie www.sklepzodzywkami.pl oraz na www.thisisbio.pl. W cenie 49zł* bez przesyłki dostajecie 230 tabletek o łącznej masie netto 115g, przy czym producent zaleca spożywanie 5/10 tabletek na dzień. Ja spożywam cztery. Spirulina This is Bio pochodzi z chińskiej wyspy Hajnan cechującej się wyjątkowo czystym środowiskiem, posiada ok. 2,5 roku ważności i posiada CERTYFIKAT - koniecznie zwróćcie na to uwagę, gdy będziecie jej szukać np na allegro - spirulina w cenie 30zł za 250 tabletek może pochodzić z zanieczyszczonego środowiska i wyrządzi w waszym organiźmie więcej szkód, niż pożytku! Zawierać może np metale ciężkie lub składniki trujące. A nawet jeśli jest z nią wszystko ok, to tylko 100% organiczna spirulina zapewni Wam tak dobre efekty.

*RABAT 5%
Sklep THIS IS BIO postanowił sprezentować moim czytelnikom 5% rabatu na cały swój asortyment, prawda, że miło? :-) Wystarczy, że podczas zamawiania produktów wpiszecie w miejscu na kod rabatowy
  47skjfvj
Rabat nie łączy się z innymi promocjami.


Smak spiruliny jest dość specyficzny, napewno nie jest to coś, co możnaby jeść dla uprzyjemnienia diety, jednak mi w zupełności wystarcza popicie tabletek wodą i smak znika. Bardziej od smaku przeszkadza mi rozmiar tabletek, który ma oczywiści wpływ na dawkowanie, co ja rozwiązuję w ten sposób, że przegryzam tabletkę na pół przed połknięciem. Spirulinę kupić możecie też w formie sproszkowanej, ja wolę ją w formie tabletek, jednak tak jak już zauważyłyście na fanpage'u czasem robię z nią moje zielone szejki, wtedy tabletki rozdrabniam łyżeczką na proszek lub wrzucam bezpośrednio do blendera. Zielony proszek dodać możecie też do naleśników ze szpinakiem, sałatki lub sosu do makaronu.

SPIRULINA - największe ZALETY:
- oczyszcza organizm,
- niesamowicie zwiększa energię, dodaje sił, ja po tygodniu stosowania zwiększyłam swoje wyniki na siłowni o połowę (czyli np. wcześniej robiłam 15 podciągnięć - obecnie robię na luzie 30 i jakbym się uparła, robiłabym więcej i tyczy się to wszystkich dyscyplin i maszyn),
- wspomaga odchudzanie,
- sproszkowana spirulina jest świetną maseczką do cery trądzikowatej, tłustej, z zaskórnikami - wystarczy zmieszać ją z jogurtem i położyć na twarz, sprzedawana jest np w sklepie Zrób Sobie Krem,
- pomaga w walce z alergiami,
- zawiera jod - polecana jest zatem dla osobó z NIEdoczynnością tarczycy (dlatego też ja ją jem).


Ponadto, jeśli lubicie gotować tak jak ja, kilka tabletek spiruliny pięknie zabarwi każde danie, a właściwości odżywcze są w tym przypadku tylko "efektem ubocznym" :-)

Stosujecie? Lubicie? Jeśli nie, mam nadzieję, że przekonałam Was do zgłębienia tematu :-) Ja zdecydowanie będę w nią inwestować.

czwartek, 26 czerwca 2014

METAMORFOZA OLIVII z Fit&Vogue + recenzja podkładu Face and Body MAC


Witajcie,

dziś napiszę kilka słów o makijażu na mojej znajomej modelce Olivii z bloga FIT&VOGUE oraz o podkładzie, którego użyłam do tego makijażu czyli o Face and Body Foundation w odcieniu C2. Tego samego podkładu używałam do zdjęć z poprzedniego wpisu.



FACE AND BODY FOUNDATION - MAC 

Podkład na stronie MAC opisany jest w ten sposób:
Podkład na bazie wody, o wodoopornej formule, która zapewnia długotrwałe, naturalne krycie twarzy i /lub ciała. Idealny do wszystkich typów skóry. Face and Body Foundation zapewnia połysk naturalnie wyglądające krycie dzięki łatwej w aplikacji, wodoopornej formule. Produkt jest dostępny w szerokiej gamie odcieni. Zapewnia profesjonalnie wyglądające rezultaty, które spełniają rygorystyczne normy fotografii urodowej. Idealny do udoskonalenia skóry twarzy i ciała.




Z czym się zgodzę... 
Zapewna naturalnie krycie - jak najbardziej TAK, podkład idealny na lato!
Idealny do wszystkich typów skóry - TAK, jedynie skóra sucha może potrzebować nawilżenia pod podkład.
Zapewnia połysk - TAK, cera jest lekko błyszcząca, promienna, lekko nawilżona.
Idealny do udoskonalenia skóry twarzy i ciała - TAK, bardzo delikatny i niewidoczny, stapia się ze skórą.

Z czym się NIE zgodzę?
-Wodoodporny - nie, po jakimś czasie, (ze względu na wodę jako bazę), podkład "wchłania się" jak krem, nieco się ściera, jednak to też zależy od ilości warstw, które nałożymy - u mnie jedna jest zbyt słaba...
-Idealnie sprawdzi się w fotografii urodowej - w tym przypadku częściej używa się mocniej kryjących podkładów, aczkolwiek to temat rzeka, jak widać u Olivki w zupełności wystarczył, jednak ona posiada bardzo ładną, zadbaną cerę bez widocznych przebarwień. W przypadku potrzeby mocniejszego krycia polecam nałożenie kilku warstw.



Największe ZALETY tego produktu to: lekkość, formuła oparta na wodzie, wiele odcieni, nawilżenie idealne na lato, twarz jest rozświetlona, nie wchodzi w pory, nie podkreśla zmarszczek (a nawet je spłyca), cera jest promienna i wygląda bardzo zdrowo. Jak widzicie na zdjęciu powyżej, dobrze dobrany kolor jest kompletnie niewidoczny. Do domowego użytku podkład ten jest bardzo wydajny, możemy kupić go w dwórch pojemnościach - 120ml za 148zł lub 50ml za 120zł.

WADY tego produktu to przede wszystkim ... CENA - 148zł to sporo, chociaż dostajemy aż 120ml (to naprawdę bardzo dużo, jest to minimum półroczne zapotrzebowanie do domowego użytku, a my mamy aż dwa lata ważności by go zużyć). Gdybyśmy miały używać tego podkładu codziennie dla klietnek faktycznie na twarz i CIAŁO, obawiam się, że mógłby skończyć się dość szybko. Do profesjonalnego użytku może być z zbyt mało wydajny ze względu na tak leistą konsystencję, produkty gęste, czyli jednocześnie bardziej kryjące są bardziej wydajne, tutaj zużywam ok. 1/2 raza więcej produktu do pokrycia twarzy na takim samym stopniu krycia, który odpowiada mi na codzień. Kolejna sprawa to pomimo ogromnego wyboru odcieni, bardzo często najjaśniejszy odcień (N1, ja mam C2 - na lato) dla naszych polskich twarzy jest za ciemny. I ostatnie, co moim zdaniem sprawi najwięcej problemów to krycie, tak jak już podkreślałam jest to podkład idealny na LATO, więc niestety dziewczęta z większymi problemami skórnymi czy pajączkami mogą być z niego niezadowolone.

Serdecznie polecam przed kupnem pójść do salonu, wziąć próbki i przetestować je W DOMU. Nie w galerii ani w sklepie, ponieważ światło tam nie ma wiele wspólnego z naturalnym, dziennym. W sklepie może wydawać Wam się, że kolor jest OK, po przyjściu w domu okaże się, że jest za ciemny, i to w przypadku tego podkładu najczęstszy problem.

Moja ocena: 9/10

Czy kupię ponownie? Tak

Gdzie kupić: Salony MAC, internet.

Tak jak pisałam u Olivki podkład się sprawdził, zapudrowałam go produktem transparentnym, więc jak widzicie kolor jest niemalże niewidoczny, a twarz jest wygładzona i bardziej promienna. Makijaz miałam zamiar zrobić bardziej "z pompą", jednak tak to już jest, ze jak się spotyka z koleżanką, to zawsze jest więcej plotkowania... a pracy niewiele ;-) Jednak ciesze się, że oczy i brwi zostały dopracowane mniej więcej tak, jak to planowałam, a to jest coś co moim zdaniem jest najistotniejsze w definiowaniu naszej twarzy na nowo. Jak widzicie Olivia ma przepiękne błekitne oczy, więc skupiłam się na wydobyciu z nich tego koloru oraz wymodelowaniu górnej powieki. Szczyt powieki rozświetliłam pigmentem, usta zostawiłam bardzo naturalne i dziewczęce. Delikatną urodę modelki podkreśliłam rozświetlaczem o różowym odcieniu, matowym bronzerem zwęziłam pełne policzki. 








Co sądzicie o takim makijażu i przemianie Olivii? Podoba Wam się? Podkład Face and Body Was przekonał, czy nie jest to Wasz Must Have na to lato? 

Jeśli któraś z Was jest ciekawa, jak wyglądałaby w makijażu mojego wykonania, napiszcie do mnie na maila lub przez Fanpage, wyślijcie swoje zdjęcie, a napewno uda nam się wymyślić coś ciekawego i uwiecznić Waszą przemianę :-)
Buziaki!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Stylizacja na drugi dzień lata + bransoletka ByDziubeka


Hej,

dawno nie pokazywałam Wam żadnych swoich stylizacji (poza tymi z siłowni na instagramie, ale ileż można :-P) więc przy okazji dzisiejszego szybkiego wyjścia chciałam Wam pokazać jak się ostatnio bardzo często noszę. Granatowe jeansy - ten krój i kolor chyba najbardziej mi odpowiada, biały t-shirt, kurtka ze skórzanymi rękawami, którą dostałam na dzień dziecka od chłopaka (heh, tak tak) i jasne dodatki. Kiedyś zawsze kupowałam czarne torebki bo wydawało mi się, że są najbardziej uniwersalne - odkąd zamówiłam sobie ten beżowy kuferek wychodzę z nim prawie wszędzie - to jest dopiero uniwersalna torebka :-) i beżowe szpilki z odkrytą piętą, mój absolutnie faworyt wśród szpilek, uwielbiam ten krój! Do biegania na co dzień wymieniam je na beżowe lordsy lub czarne sandałki.

Dostałam w zeszłym tygodniu prezent od By Dziubeka, jest to śliczna bransoletka z ważką, z kolekcji I Love. W kolekcji tej znajdziecie dużo więcej tego typu bransoletek, a wszystkie bardzo kobiece i uniwersalne - ja moją noszę praktycznie do wszystkiego :-)

Mam pare fajnych wakacyjnych sukienek, które dużo bardziej pasowałyby do postu okraszonego tytułem "drugi dzień lata", ale oczywiście w długi weekend za pięknej pogody to nie mieliśmy, więc poczekają jeszcze na swoją premierę na blogu.

Dzisiaj, drugi dzień z kolei testuję mój pierwszy suchy szampon, naoglądałam się ostatnio za dużo filmików na youtube z tutorialami fryzur i odniosłam wrażenie, że może być to dobry produkt do uniesienia nieco moich oklapłych włosów oraz nadania im objętości. Minusem jest, że niestety mocno zjadają połysk, jednak zgodnie z założeniami produktu ma on sprawić, że nasze włosy nie będą wyglądały już na takie przetłuszczone, więc w sumie właśnie o to chodzi, co akurat najmniej mi odpowiada...
Zresztą, same oceńcie, a ja w niedalekiej przyszłości przygotuję recenzję :-)









Spodnie - BERSHKA
T-shirt - TAILY WEIJL
Kurtka - Peek & Cloppenburg
Buty, torebka, kolczyki - Allegro
Bransoletka - By Dziubeka
Okulary - Reserved